środa, 8 kwietnia 2015

Wiosenne przesilenie.

   No tak, dopadło mnie wspomniane przesilenie. I już sama nie wiem czy jest to bardziej spowodowane nową sytuacją i natłokiem obowiązków czy bardziej moją psychiczną niezgodą na aktualną rzeczywistość. A może faktycznie ta przeciągająca się zima i ciągła szarość za oknem jest winna? I w końcu minie? Staram się myśleć pozytywnie, ale ciągłe zmęczenie skutecznie mi to uniemożliwia. 


Krzyś znów buntuje się przed wejściem do żłobka, ja rozmyślam skąd ta zmiana, jednocześnie mając nadzieję, że to jednak etap przejściowy. 

Najbardziej chyba jednak przygnębia mnie inna sprawa. Wszystko stoi w miejscu, mimo moich planów, marzeń i najgorętszych próśb tam do góry... Wiem, że to nie wyścigi, że na wszystko przyjdzie czas, ale ciągłe zastanawianie się "czy to już" dobija mnie i nie pozwala cieszyć się niczym. Chociażby tym, że znów zaczęłam dokładać się do budżetu domowego, co znacząco poprawi naszą sytuację. Pomału nawet rozważam zakończenie procederu kp na rzecz kolejnej ciąży i choć wiem, że mogłabym karmić nawet z drugim dzidziusiem w brzuchu to to czekanie już mnie bardzo zniechęca. Niestety. Organizm mój jest jaki jest i bardzo odbija się na nim kp więc mimo tego, że nie chciałam takiego obrotu spraw będę w końcu musiała podjąć konkretne działania... 

Więc tak jak zazwyczaj biło stąd optymizmem i raczej optymistycznym podejściem do nawet największych problemów, tak od lutego czuję, że podążam po równi pochyłej i nie wiem, kiedy się odbiję...



Na osłodę trochę obrazków z wielkanocnego czasu... :)













Pozdrawiam,
Natalia :)

2 komentarze:

  1. Po deszczu - słońce, po zimie - wiosna... przyjdzie czas na odbicie się! Dużo siły Ci życzę i wracaj do żródła optymizmu :D
    Pięknie wyglądasz na zdjeciu w czerwonym sweterku i tym z Krzysiem. Stół smakowicie się prezentuje. Cieplutkie i radosne buziaczki! Trzymam kciuki za duże plany :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz, każdy niezmiernie mnie cieszy :).