piątek, 6 marca 2015

Strach ma wielkie oczy

   Jestem już! :) Co prawda tylko na moment, bo trochę żal mi wolne dni spędzić przy klawiaturze, aczkolwiek i tej klawiatury mi brakowało...


  Generalnie myślałam, że będzie o wiele, wiele, wiele ciężej... I pewnie jeszcze będzie, bo na razie Maciej jest w domu, więc jako tako wszystko w domu ogarnięte, nawet dziecko ;), więc najgorsze pewnie dopiero przed nami. W każdym razie w dniu dzisiejszym mogę oznajmić wszem i wobec, że powrót do pracy po tak długiej przerwie jest do zrobienia. Pewnie nawet i po dłuższej jest do zrobienia, ale zanim to się stało, wydawało mi się, że czeka mnie istna apokalipsa, ale dziś stwierdzam, że z czasem człowiek jest w stanie odnaleźć się w każdej sytuacji.

I dziś jestem mega pozytywnie nakręcona, mam swój plan w głowie, który mam nadzieję uda mi się zrealizować. Mam ogromną nadzieję, że to koniec tak długich przerw Krzysia w żłobku. Pomału klaruje się wizja remontu w mieszkaniu. Generalnie, jakkolwiek to zabrzmi sytuacja ma się stać stabilniejsza, łatwiejsza i bardziej pozytywna.
Dziś wiem, że dobrze się stało jak się stało. Dobrze, że poniekąd zostałam zmuszona do powrotu do pracy. Nic nie dzieje się bez przyczyny jak zwykł mawiać klasyk... ;)



A jak się mają sprawy czysto techniczne? Również całkiem dobrze :). Trochę obawiałam się trudności związanych z kp, zastojów itp. Lecz kobiecy organizm jest genialny i po jednej dobie przestawił się na "nowe" godziny. Krzyś też dał radę się przestawić. Zasypia bez problemu z tatą, ale tylko wtedy, kiedy mnie nie ma w domu. Je wszystkie posiłki z dokładkami, śpi dłużej i spokojniej, bawi się SAM!!! (np. TU) I generalnie dobrze znosi zmiany. Pewnie już zapomniał, że jest dzieckiem żłobkowym i będę musiała mu drastycznie o tym przypomnieć w poniedziałek. Mam tylko nadzieję, że rozpacz będzie trochę łagodniejsza...


No i to by było na tyle z relacji o wielkiej rewolucji. Lecę nadrabiać romans z żelazkiem... ;)


A jak tam u Was? Jakieś zmiany? Jakieś wiosenne rewolucje, itp? :)



Pozdrawiam,
Natalia :)

4 komentarze:

  1. Widzisz, mówiłam, że dacie radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak nie taki diabeł straszny... :)

      Usuń
  2. Podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam! Wspaniale, że są na świecie takie Mamy idealne w domu, które w życiu zawodowym też się potrafią odnaleźć i nic nie jest w stanie odebrać Ci radości z życia! Taka cicha, pozytywna zazdrość wkradła się w moje myśli o Tobie. Jesteś super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, już mi tak nie słodź. Ja żadna tam idealna! Nie raz puszczą mi nerwy, albo mam dzień lenia, więc do ideału mi baaardzo daleko. A w pracy, jak w pracy, poniekąd byłam zmuszona się odnaleźć... ale i tak wolałabym być w domu :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz, każdy niezmiernie mnie cieszy :).